Chcesz coś załatwić z działem IT?
- Krok 1: Wypełnij ticket w systemie.
- Krok 2: Czekaj 3 dni na automatyczną odpowiedź.
- Krok 3: Po tygodniu zadzwoń. Nikt nie odbiera.
- Krok 4: Idź osobiście. Drzwi zamknięte, wejście na kartę.
Czujesz się, jakbyś próbował zdobyć zamek otoczony fosą. To jest właśnie „syndrom oblężonej twierdzy”.
Dział IT, przytłoczony awariami, nierealnymi żądaniami biznesu i pracą na przestarzałych systemach, po prostu się zamyka. Buduje procedury, mury i tickety, żeby się chronić. Przestają być partnerem, a stają się biurokratyczną przeszkodą.
Efekt? Biznes ich nie lubi. Zaczyna się „shadow IT” – Ania z księgowości robi własne raporty w Excelu, marketing kupuje jakąś aplikację na własną rękę (byle szybko). Tracisz kontrolę, dane i bezpieczeństwo.
Mówiąc wprost: ktoś musi zburzyć ten mur. Najlepiej właściciel albo realnie decydująca osoba w firmie. Idź do nich. Nie z pretensjami, ale z kawą i pytaniem: „Chłopaki, co się dzieje? Jak mogę Wam pomóc, żebyśmy znowu zaczęli normalnie pracować?”.
Często okazuje się, że oni są tak samo sfrustrowani jak właśnie on…

